Dzień czwarty.... jak to było... A wiem !! W nocy zawitała do nas temperatura ujemna - dawno jej z nami nie było więc czemu nie ? Trochę z nią posiedzieliśmy , pogwarzyliśmy - wszyscy przyodziani w zimowe czapki i kurtki. Poprzedni wieczór był długi.... Ale resztki ogrzewacza ostały się na rano.... Zapach niczym płyn do spryskiwaczy doprowadzał do szaleństwa, ale czym że jest nasze życie jak nie szaleństwem ? zwykłą wariacją losu na temat spokojniej starości.... Ponownie przeznaczenie rzuciło nas w niespodziewane miejsce, na sam koniec świata!! Koniec , końców był pod naszymi stopami!! nic pozatym , tylko odchłań i pustka..... Jak skończył się dzień? 30 stopni podczas gdy w reszcie kraju padał śnieg i ŁDZ to czas dla nas....

























Name:

Komentarze:

30.05.2011, 21:21 :: 89.77.164.59
gryna
:-))) wyprawa po byku!